Wyprzedaż! Late z walerianą Zobacz większe

Latte z walerianą

Nowy

Anna jest niezależną, młodą kobietą. Pracuje w szkole jako nauczycielka historii. Lubi swoją pracę. Jednak codzienne absurdy wyprowadzają ją z równowagi do tego stopnia, że uzależnia się od środków uspakajających.

Więcej szczegółów

15,00 zł

Dodaj do listy życzeń

Opis

Autor Wanda Szymanowska
Liczba stron 154
Oprawa miękka
Wydawnictwo Wydawnictwo Białe Pióro
ISBN 978-83-66004-28-3

Więcej informacji

Wanda Szymanowska kolejny raz stworzyła nietuzinkową powieść. Tym razem przenosimy się w szkolne czasy, które nie zawsze okazują się kolorowe dla samych nauczycieli. Powieść czyta się płynnie, a po jej przeczytaniu czytelnik wyciąga wiele spostrzeżeń i refleksji, które być może wykorzysta we własnym życiu. Koniecznie przeczytajcie!

Grażyna Wróbel, blog Czytaninka

(fragment)

Anna jest niezależną, młodą kobietą. Pracuje w szkole jako nauczycielka historii. Lubi swoją pracę. Jednak codzienne absurdy wyprowadzają ją z równowagi do tego stopnia, że uzależnia się od środków uspakajających.

Dyrektor, nauczyciele, rodzice toczą boje przeciwko sobie, choć powinni stać po tej samej stronie barykady i mieć na uwadze przede wszystkim dobro uczniów. Bohaterka z trudem odnajduje siebie w tym epicentrum groteski.

1.

Kilka miesięcy spędziła na barykadach, broniąc szkoły przed paraliżem w postaci najazdów rozmaitych kontroli zsyłanych przez jedną z matek. Kobieta miała pretensje, że życie szkolne nie toczy się wokół jej córki i według jej żądań. Najpierw pomstowała, że zbyt często organizowane są wycieczki, a dziecko nie ma łazić, tylko się uczyć. A potem doniosła władzom, że w szkole nic interesującego się nie dzieje, co pozbawia kolorów dzieciństwa. Żądała również wydłużenia pracy świetlicy, a kiedy spełniono jej postulat, napisała do kuratorium, że dzieci przetrzymuje się do wieczora.

2.

Jakież było jej zdziwienie tym, że matka winowajcy słuchała uważnie bez przerywania i jeżenia się, potakując raz po raz. Odezwała się dopiero, kiedy Ania skończyła:

- No coś podobnego! Gdzie on takie wyrazy słyszy? My w domu tak nie mówimy. Mój mąż i ja jesteśmy kulturalnymi ludźmi – wyrecytowała krwiście wymalowanymi ustami - Dobrze, bardzo dobrze, że mnie pani o tym powiadomiła. Ja to natychmiast załatwię. Proszę mi dać chwilę. On tu jest na korytarzu. Czeka na mnie.

Na dowód, że zaraz wróci, zostawiła na ławce torebkę z wężowej, lakierowanej skóry.

I wróciła, trzymając krnąbrną latorośl za kaptur bluzy i popychając przed sobą zawstydzonego chłopaka.

Nim Ania zdążyła zaprotestować, rozpoczęła reprymendę:

- Ty gnojku, gówniarzu jeden. Jak ci p… , to cię rodzony ojciec i babcia nie poznają, żebyś ty s… taki wstyd rodzinie robił! Już ja ci k… pokażę…

Ania opadła bez sił na krzesło. Odzyskała dopiero rezon, kiedy matka próbowała oderwać kabel od rzutnika, by nim wymierzyć synowi poniżającą karę.

3.

Marzenka była kiepską uczennicą, z serii tych, które wieczorem wykuwały na blachę, a rano nic nie pamiętały. Uczyła się pilnie, lecz beznamiętnie, głównie dlatego, żeby matce nie przynieść wstydu. Przecież dziecko nauczycielskie musi być prymusem i wzorem do naśladowania. Na mocy solidarności nauczycielskiej uzyskała niemal kosmiczny wynik na świadectwie absolwenckim. Była na piedestale! Nastoletnia duma nie zniosła jednak zrzucenia z piedestału. Na pierwsze półrocze w nowej szkole dostała osiem ocen niedostatecznych, a te co były pozytywne, nawet nie były dostateczne. Ani jednej dobrej oceny!

Stanęła w oknie i skoczyła. Nikt nie zauważył. Nikt nie wiedział. Nikt nie próbował ratować, negocjować, odwodzić.

4.

,,Boże, jak tu wybrnąć z tej sytuacji? Jak zapewnić Marlenie spokojne wakacje? Czy przed ostatnim dzwonkiem da się jeszcze coś zrobić? Czy nastolatka potrafi sobie poradzić z odrzuceniem? Z samotnością? I jeszcze ta sytuacja w szkole! Jak Hieronim ma pomóc uczennicy, kiedy sam znajduje się w tragicznym położeniu? Najpierw będzie przecież ratował swoją skórę, wszak altruizm to uczucie całkowicie mu obce. A urzędy opieszałe w działaniu. Aż się zbiorą, skontrolują, zbudują podstawę prawną działania, spreparują dokumenty, których zadaniem nie będzie przeciwdziałanie tragedii, ale obrona piastowanych stanowisk, gdyby jednak wydarzyło się coś tragicznego.

5.

- A może by do kogoś zadzwonić i się dowiedzieć? – poszeptywała intuicja.

- Chyba na Berdyczów. I tak nikt ci nic nie powie, nawet jeśli wie. Solidarność w tym zawodzie jest pojęciem abstrakcyjnym. Teoretycznie niby istnieje jako imperatyw moralny, ale nie daj Boże, by trafiła się życiowa okoliczność do wykazania się, stanięcia po którejś stronie, ujawnienia swojego punktu widzenia. Zapomnij! Najlepiej wtedy spuścić głowę, udać, że się nie rozumie, bo a nuż odbije się rykoszetem?

Opinie

Napisz opinię

Latte z walerianą

Latte z walerianą

Anna jest niezależną, młodą kobietą. Pracuje w szkole jako nauczycielka historii. Lubi swoją pracę. Jednak codzienne absurdy wyprowadzają ją z równowagi do tego stopnia, że uzależnia się od środków uspakajających.

Napisz opinię